
,9 min
Zachowaj zimną krew: jak kontrolować emocje podczas handlu kryptowalutami
Czytaj więcej
W tym artykule spróbujemy przypomnieć sobie wszystkie najważniejsze kradzieże kryptowalut z ostatnich 10 lat.
4 stycznia 2015 roku operacyjny hot wallet Bitstamp ogłosił, że został zhakowany przez anonimowego hakera, a 19 000 bitcoinów (o wartości 5 milionów dolarów) zostało utraconych.

Początek ataku przypada na 4 listopada 2014 roku. Wtedy Damian Merlak, CTO giełdy, otrzymał przez Skype darmowe bilety na festiwal punkrockowy Punk Rock Holiday 2015. Wiadomo było, że Merlak interesuje się taką muzyką, a nawet gra w zespole. Aby otrzymać bilety, poproszono go o wypełnienie formularza uczestnika poprzez wysłanie pliku o nazwie „Punk Rock Holiday 2015 TICKET Form1.doc”. Plik ten zawierał skrypt VBA. Po otwarciu pliku pobrał złośliwe oprogramowanie na swój komputer. Chociaż Merlak nie podejrzewał niczego złego i otworzył „formularz zgłoszeniowy”, nie doprowadziło to do żadnych krytycznych konsekwencji ani nie dało dostępu do środków giełdy Bitstamp.
Napastnicy jednak nie poddali się. Atak trwał pięć tygodni, podczas których hakerzy podawali się najpierw za dziennikarzy, a potem za headhunterów.
W końcu napastnikom dopisało szczęście. 11 grudnia 2014 roku zainfekowany dokument tekstowy został otwarty na jego komputerze przez administratora systemu Bitstamp, Lukę Kodrica, który miał dostęp do portfela giełdy. Plik trafił do ofiary e-mailem, rzekomo od pracownika Association for Computer Machinery, choć w rzeczywistości, jak wykazało śledztwo, ślady pliku prowadziły głęboko do Tor. Próby hakerów nie ograniczały się do jednego listu. Napastnik na Skype podszywał się pod pracownika Association for Computing Machinery, przekonując, że jego Frame uważał, aby stworzyć międzynarodowe zaszczytne towarzystwo, co wymagało pewnych formalności. Kodric uwierzył.
Po zainstalowaniu trojana na komputerze Kodrica hakerzy uzyskali bezpośredni dostęp do hot wallet giełdy. Z logów wynika, że napastnik, korzystając z konta Kodrica, uzyskał dostęp do serwera LNXSRVBTC, gdzie przechowywał plik portfela .dat, oraz do serwera DORNATA, gdzie znajdowało się hasło. Następnie serwery przekierowano na określony adres IP należący do jednego z dostawców w Niemczech.
W tej sprawie wciąż nie ma oficjalnych informacji o aresztowaniach. Oczywiście sprawę komplikuje fakt, że hakerzy przebywają poza Wielką Brytanią, a śledztwo musi współpracować z organami ścigania w innych krajach.
Hakerzy przejęli kontrolę nad prawie 100 portfelami XRP Ledger w usłudze portfela kryptowalutowego GateHub. Incydent został zgłoszony przez GateHub w wstępnym oświadczeniu 6 czerwca.
Entuzjasta XRP Thomas Silkjær, który jako pierwszy zauważył podejrzaną aktywność, szacuje, że hakerzy ukradli kryptowaluty o wartości prawie 10 milionów dolarów (23 200 000 XRP), z czego 5,5 miliona dolarów (13 100 000 XRP) zostało już „wypranych” przez giełdy i usługi mixerów.
GateHub zaznacza, że nadal prowadzi dochodzenie i dlatego nie może opublikować żadnych oficjalnych ustaleń. Ponadto GateHub zaleca ofiarom składanie skarg do właściwych organów w ich jurysdykcji.
Tether stworzył cyfrową walutę o nazwie „US tokeny” (USDT) — można ich było używać do handlu prawdziwymi dobrami za pomocą Bitcoin, Litecoin i Ether. Po zdeponowaniu 1 dolara w Tether użytkownik otrzymywał 1 USD, który można było ponownie zamienić na walutę fiducjarną. 19 listopada 2017 roku napastnik uzyskał dostęp do głównego portfela Tether i wypłacił tokeny o wartości 30,9 miliona dolarów. Do transakcji użył adresu Bitcoin, co oznacza, że była ona nieodwracalna.
Aby naprawić sytuację, Tether podjął działania, dzięki którym haker nie był w stanie wypłacić skradzionych środków do waluty fiducjarnej ani Bitcoin, ale panika doprowadziła do spadku wartości Bitcoina.
20 lipca 2017 roku haker przelał 153 037 Etherów o wartości 31 milionów dolarów z trzech bardzo dużych portfeli należących do SwarmCity, Edgeless Casino i Eternity. Nieznani oszuści zdołali zmienić własność portfeli, wykorzystując lukę w zabezpieczeniu wielosygnaturowym.
Najpierw kradzież zauważyli deweloperzy SwarmCity.
Dalsze wydarzenia zasługują na miejsce w historii: „biali hakerzy” zwrócili skradzione środki, a następnie zabezpieczyli inne przejęte konta. Działali w ten sam sposób jak przestępcy, którzy ukradli środki z podatnych na atak portfeli — tylko nie dla siebie. I wszystko to wydarzyło się w mniej niż jeden dzień.

18 czerwca 2016 roku członkowie społeczności Ethereum community zauważyli, że środki są opróżniane z DAO, a ogólne saldo ETH w smart contract spada. W ciągu pierwszych kilku godzin haker wyprowadził łącznie 3,6 miliona Etherów (wówczas o wartości około 70 milionów dolarów). Atak był możliwy z powodu exploita znalezionego w funkcji podziału. Napastnicy wielokrotnie wypłacali Ether z smart contract DAO, używając tych samych tokenów DAO. Było to możliwe dzięki tak zwanemu exploitowi wywołania rekurencyjnego.
W tym exploicie napastnik mógł wielokrotnie „prosić” smart contract (DAO), aby zwrócił Ether, zanim smart contract zdążył zaktualizować własne saldo. Istniały dwie główne wady, które to umożliwiły: fakt, że podczas tworzenia smart contract DAO programiści nie wzięli pod uwagę możliwości wywołania rekurencyjnego, oraz fakt, że smart contract najpierw wysyłał środki ETH, a dopiero potem aktualizował wewnętrzne saldo tokenów.
Ważne jest, aby zrozumieć, że ten błąd nie pochodził z samego Ethereum, lecz z tej jednej aplikacji zbudowanej na Ethereum. Kod napisany dla DAO zawierał wiele błędów, a exploit wywołania rekurencyjnego był jednym z nich. Innym sposobem spojrzenia na tę sytuację jest porównanie Ethereum do Internetu, a każdej aplikacji opartej na Ethereum do strony internetowej: jeśli strona internetowa nie działa, nie oznacza to, że Internet nie działa, po prostu jedna strona ma problem.
Z nieznanych powodów haker przestał opróżniać DAO, mimo że mógł kontynuować.
Społeczność i zespół Ethereum szybko przejęli kontrolę nad sytuacją i przedstawili wiele propozycji dotyczących rozwiązania exploita. Aby uniemożliwić hakerowi spieniężenie Etheru z jego child DAO po standardowych 28 dniach, przeprowadzono głosowanie nad soft forkiem, który był bardzo bliski wdrożenia. Kilka godzin przed planowanym uruchomieniem kilku członków społeczności znalazło błąd w implementacji, który otwierał wektor ataku typu denial-of-service. Ten soft fork miał na celu dodanie wszystkich transakcji dokonanych z DAO do czarnej listy.
NiceHash to słoweński broker mocy obliczeniowej kryptowalut z zintegrowanym marketplace, który łączy sprzedawców mocy haszującej (górników) z kupującymi moc haszującą, wykorzystując podejście oparte na ekonomii współdzielenia.
6 grudnia 2017 roku serwery firmy stały się celem ataku. Początkowo użytkownicy Reddita zgłaszali, że nie mogą uzyskać dostępu do swoich środków ani przeprowadzać transakcji — gdy próbowali się zalogować, wyświetlał im się komunikat o przerwaniu usługi. Ostatecznie okazało się, że usługa padła ofiarą poważnego cyberataku, a 4736,42 Bitcoinów zniknęło bez śladu.
Mimo dużych strat NiceHash zdołał kontynuować działalność, ale CEO i założyciel Marco Koval ustąpił, ustępując miejsca nowemu zespołowi. Firma zdołała utrzymać zaufanie inwestorów i zaczęła wzmacniać ochronę swoich systemów.
Włamanie do Mt. Gox było jedną z największych kradzieży Bitcoinów w historii. Było dziełem wysoce profesjonalnych hakerów wykorzystujących złożone luki w zabezpieczeniach.
Haker (lub grupa hakerów) rzekomo uzyskał dostęp do komputera należącego do jednego z audytorów i wykorzystał lukę bezpieczeństwa, aby dostać się do serwerów Mt. Gox, a następnie zmienił nominalną wartość Bitcoina na 1 cent za monetę.
Następnie wyprowadzili około 2000 BTC. Niektórzy klienci, nie wiedząc o tym, przeprowadzili transakcje po tak niskiej cenie, łącznie 650 BTC, i mimo że włamanie trafiło na nagłówki gazet na całym świecie, żadnego Bitcoina nie udało się odzyskać.
Aby zwiększyć zaufanie inwestorów, firma zrekompensowała wszystkie skradzione monety, umieściła większość pozostałych środków w magazynie offline, a przez kolejne kilka lat była uważana za najpewniejszy na świecie exchanger Bitcoinów.
Było to jednak tylko złudzenie niezawodności.
Problemy organizacji były znacznie poważniejsze, a kierownictwo prawdopodobnie nawet o nich nie wiedziało.
CEO Mt. Gox, Mark Karpeles, początkowo był programistą, ale z czasem przestał zagłębiać się w szczegóły techniczne, grzejąc się w blasku chwały — bo stworzył największą na świecie platformę wymiany kryptowalut. W tamtym czasie Mt. Gox obsługiwał ponad 70% wszystkich transakcji Bitcoin.
I oczywiście byli tacy, którzy chcieli wykorzystać technologiczną słabość usługi. W pewnym momencie hakerzy sprawili, że Bitcoiny można było kupować po dowolnej cenie, a w ciągu kilku minut sprzedano monety warte miliony dolarów — głównie za grosze. Światowe ceny Bitcoina ustabilizowały się w ciągu kilku minut, ale było już za późno.
W rezultacie Mt. Gox stracił około 850 000 Bitcoinów. Giełda musiała ogłosić bankructwo, setki tysięcy ludzi straciły pieniądze, a japońskie władze aresztowały CEO Marka Karpelesa za oszustwo. Nie przyznał się do winy, a następnie został zwolniony. W 2014 roku władze odzyskały część Bitcoinów pozostałych na starych adresach, ale nie przekazały ich giełdzie i utworzyły trust w celu zrekompensowania strat wierzycieli.
Kwota była oszałamiająca i przewyższała nawet niesławne włamanie do Mt. Gox.
Podczas gdy Mt. Gox krótko po ataku złożył wniosek o upadłość, Coincheck zaskakująco pozostał w biznesie i niedawno został nawet zatwierdzony jako licencjonowana giełda przez Japan’s Financial Services (FSA).
Coincheck został założony w 2014 roku w Japonii i był jedną z najpopularniejszych giełd kryptowalut w kraju. Oferując szeroką gamę aktywów cyfrowych, w tym Bitcoin, Ether, LISK i NEM, Coincheck był rozwijającą się giełdą, która dołączyła do Japan Blockchain Association.
Ponieważ Coincheck został założony w 2014 roku, przypadkowo nie podlegał nowym wymaganiom rejestracyjnym dla giełd narzuconym przez Japan’s FSA, które wprowadzono po Mt. Gox, co ostatecznie przyczyniło się do niskich standardów bezpieczeństwa prowadzących do włamania do Coincheck.
26 stycznia 2018 roku Coincheck opublikował na swoim blogu informację, że ogranicza wpłaty i wypłaty NEM, a także większość innych metod kupna i sprzedaży kryptowalut na platformie. Pojawiły się spekulacje, że giełda została zhakowana, a deweloperzy NEM wydali oświadczenie, że nie są świadomi żadnych usterek technicznych w protokole NEM ani żadnych problemów wynikających z bezpieczeństwa giełdy.
Następnie Coincheck zorganizował głośną konferencję, podczas której potwierdzono, że hakerzy uciekli z 500 milionami tokenów NEM, które następnie rozdzielono na 19 różnych adresów w sieci. Łącznie około 530 milionów dolarów w tamtym czasie — NEM kosztował wtedy około 1 dolara — włamanie do Coincheck uznano za największą kradzież w historii branży.
Coincheck musiał ujawnić kilka kompromitujących szczegółów dotyczących bezpieczeństwa swojej giełdy, wspominając, że przechowywał całe NEM w jednym hot wallet i nie korzystał z zabezpieczenia w postaci wielosygnaturowego kontraktu NEM zalecanego przez deweloperów.
Jednocześnie zespół deweloperów NEM oznaczył całe skradzione w ataku NEM wiadomością identyfikującą środki jako skradzione, aby inne giełdy ich nie akceptowały. Jednak NEM ogłosił kilka miesięcy później, że z nieokreślonych powodów kończy poszukiwania skradzionego NEM, a spekulacje utrzymywały się, że hakerzy byli bliscy spieniężenia skradzionych środków w dark webie.
Główne media szeroko relacjonowały włamanie, porównując je do podobnych przypadków, gdy giełdy kryptowalut w przeszłości nie spełniały odpowiednich standardów bezpieczeństwa. W tamtym czasie większość doniesień o kryptowalutach koncentrowała się na ich tajemniczym charakterze, ogromnej zmienności i braku bezpieczeństwa. Włamanie do Coincheck znacząco wzmocniło tę narrację, ponieważ skradziona suma była oszałamiająca, a użyta kryptowaluta — NEM — była dla większości osób spoza branży nieznana.
Po włamaniu NEM gwałtownie stracił na wartości, a cena spadała jeszcze bardziej przez cały 2018 rok, zgodnie z przedłużającym się rynkiem niedźwiedzia w całej branży. Obecnie NEM jest notowany w okolicach 0,07 dolara, co oznacza gwałtowny spadek z ATH powyżej 1,60 dolara na początku stycznia.
Rozmiar włamania do Coincheck był dorównywany tylko przez kilka innych ataków, zwłaszcza włamaniem do Mt. Gox. Choć nominalnie Coincheck jest największym włamaniem w historii branży, skutki Mt. Gox były znacznie bardziej odczuwalne, ponieważ skradzione środki składały się wyłącznie z Bitcoinów i spowodowały długotrwałą korektę rynku oraz trwający spór dotyczący skradzionych środków i założyciela. Co więcej, Mt. Gox zmarnował 6% całej ówczesnej podaży Bitcoina na rynku, który był znacznie mniej dojrzały niż dzisiaj.
Pomimo konsekwencji Coincheck jest obecnie w pełni operacyjny i zarejestrowany w Japan’s FSA.
Jak pokazuje praktyka, ludzie popełniają błędy, a te błędy mogą kosztować bardzo dużo. Zwłaszcza gdy mówimy o szalonym świecie krypto. Bądź ostrożny i trzymaj swoje private keys w bezpiecznym miejscu.
Udostępnij:
Dołącz do naszego newslettera — bądź na bieżąco, bądź pełen energii.

Chcesz trochę ciasteczek?
Używamy naszych własnych oraz ciasteczek trzecich stron na naszej stronie internetowej w celu poprawy Twojego doświadczenia, analizy naszego ruchu i celów bezpieczeństwa oraz marketingu. Wybierz „Zaakceptuj wszystkie”, aby je zezwolić.
Polityka dotycząca ciasteczekKup kryptowaluty za walutę fiducjarną